<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>Żyzny Półksiężyc</title>
<link>http://www.fertile-crescent.pun.pl</link>
<description></description>
<language>pl</language>
<docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
<item>
<title>Karczma</title>
<link>http://www.fertile-crescent.pun.pl/viewtopic.php?pid=36#p36</link>
<guid isPermaLink="false">36@http://www.fertile-crescent.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[- <span style="color: #00FFFF">Powtarzasz się. Już Ci odpowiedziałam, że nie.</span> - dziewczyna zmierzyła go uważnym wzrokiem. Nie była pewna. - <span style="color: #00FFFF">Mmm... Sama nie wiem. A w czym, i z kim mieszkasz?</span> - lekki uśmiech pojawił się na jej twarzy.<br />- <span style="color: #00FFFF">W sumie to ja... nie mam domu.</span><br />- <span style="color: #00FFFF">Jak to?!</span> - szczerze zaskoczyła ją taka odpowiedź.<br />- <span style="color: #00FFFF">Farma moich rodziców spłonęła dziś. Ktoś ją podpalił. Oni... nie przeżyli...</span> - powiedział trochę dramatycznym głosem, lecz naprawdę było mu ciężko.<br />- <span style="color: #00FFFF">Przepraszam Cię, tak mi przykro.</span> - Amerze zrobiło jej się smutno. Erwern czuł, że ona nie kłamie, że ma w sobie ogromne pokłady czułości i współczucia.<br />- <span style="color: #00FFFF">To nie twoja wina. Jeśli chodzi o mieszkanie, to zawsze możemy wynająć pokój w gospodzie. Później się coś wymyśli.</span><br />- <span style="color: #00FFFF">Chyba nie zostało nam nic innego jak tak zrobić. Chodźmy zatem. Zbliża się noc, a o późnych porach na zewnątrz na pewno nie jest bezpiecznie.</span><br />- <span style="color: #00FFFF">Masz przecież mnie!</span> - dobry humor wrócił wraz z chęcią zaimponowania dziewczynie. - <span style="color: #00FFFF">Z takim wielkim wojownikiem jak ja, nic Ci nie grozi.</span><br />- <span style="color: #00FFFF">Już się tak nie przechwalaj. W ogóle co z Ciebie za wojownik! Nawet miecza nie masz!</span><br />- <span style="color: #00FFFF">Sierp też ostry...</span><br />Przeszli przez klapę i zeszli długimi, krętymi schodami. Droga powrotna wydawała się o wiele krótsza - rozmawiali, śmiali się, dlatego czas zleciał strasznie szybko. W mgnieniu oka stanęli znów w progu karczmy. Według opisu Amery, Erwern miał odszukać wzrokiem chudego mężczyznę z falowanymi, białymi włosami, ubranego w szare szaty kupca. Na ich szczęście nie było takiego w gospodzie. Z wynajmem pokoju też nie mieli żadnego problemu. Barman z radością zgodził się gościć swego przyjaciela i jego towarzyszkę. Faren nie chciał żadnych monet w zamian.<br /> Pokoik mieścił się na piętrze. Przytulne, przewiewne miejsce, z widokiem na ogród było jak spełnienie marzeń. Był on przedzielony drewnianą matą na pół, po jego obu stronach znajdywały się prycze, a przy nich skromniutkie stoliki pełniące rolę komód. Chłopiec był tym faktem jednak najmniej pocieszony.<br />Amera powiedziała - <span style="color: #00FFFF">Dobranoc.</span> i zaraz rzuciła się na swoje łóżko. Erwern po opłukaniu dokładnie ciała wodą z wiaderka znajdującego się niedaleko drzwi, poszedł w jej ślady.<br /><br /> Piekielne płomienie ogarnęły jej ciało. Cała głowa była w ogniu... Krzyki, słychać było tylko jej krzyki... i ten złowieszczy śmiech.<br /><br />Wojownik obudził się cały zalany potem. Słońce jeszcze nie pojawiło się na niebie. Wiedział jednak, że nastał już nowy dzień, gdyż czuł lekki poranny wicherek. Pierwsze co zrobił to sprawdził czy aby Amera też już nie śpi. Coś było nie tak... nie było jej.]]></description>
<pubDate>Âroda 12 PaÂdziernik</pubDate>
<comments>Âroda 12 PaÂdziernik</comments>
</item>
<item>
<title>Karczma</title>
<link>http://www.fertile-crescent.pun.pl/viewtopic.php?pid=35#p35</link>
<guid isPermaLink="false">35@http://www.fertile-crescent.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Faren nawet nie zauważył kiedy już chłopaka nie było.<br /><span style="color: #00FFFF">&quot;Chata mu poszła z dymem a dalej za kobitkami się ogląda, nie ma co&quot;</span><br />Erwern wybiegł z baru, kątem oka zauważył ową dziewczynę.<br /><span style="color: #00FFFF">&quot;Kurde, skręciła! Jeśli widziała że za nią biegnę mogła się wystraszyć i się schować przede mną!&quot;</span><br />Dobiegł do zakrętu i niestety tam jej nie było. Erwern wiedział że schrzanił.<br />Przeszedł parę metrów gdy nagle czyjaś ręka złapała go za ubranie i pociągnęła w boczną uliczkę. Była to właśnie ta dziewczyna.<br /><span style="color: #00FFFF">- Szybko schowaj się!</span> - Krzyknęła<br />Erwern posłusznie ukląkł i schował się za stertą mebli prawdopodobnie tak starych że byle dotknięcie mogłoby je zmienić w pył.<br />Dziewczyna ta lekko wychyliła głowę ze swojej kryjówki i nagle ją schowała przytykając palcem usta na znak żeby Erwern zachowywał się najciszej jak potrafi.<br />Chwilę to trwało zanim dziewczyna znowu się wychyliła, tym razem pokazała Erwernowi żeby podszedł.<br /><span style="color: #00FFFF">- Znasz jakąś kryjówkę w której moglibyśmy pogadać spokojnie?<br />- Jasne! </span><br />Erwern chwycił ją za rękę i biegli między uliczkami. Dziewczyna nie wydawała się być onieśmielona kiedy Erwern ją trzymał. Biegli tak przez ok. 3 minuty po czym dobiegli do ślepej uliczki. Pokazał jej malutkie okienko tuż przy ziemi przez które dało się przejść.<br />W środku było ciemno i wszystko było zakurzone. Dało się zobaczyć jedynie schody. Weszli na dosyć długie schody, otworzyli klapę i dziewczyna zdała sobie dopiero sprawę że są na wysokiej wieży z której było widać dużą część miasta.<br /><span style="color: #00FFFF">- Ale piękny widok! Znając tak piękne kryjówki sądzę że mieszkasz tu od dawna.<br />- Zgadza się. Ty jednak nie jesteś stąd. Skąd pochodzisz jeśli można zapytać?<br />- Jestem z Egiptu a twój język znam gdyż byłam tu już parę razy z moim ojcem który jest handlarzem.<br />- I ty się pewnie zgubiłaś po czym &quot;poznałaś&quot; miejscowego handlarza niewolnikami?<br />- Nie nie... Byłam z ojcem, jak zwykle uczył mnie tajników kupiectwa. Od dłuższego czasu ma długi i ludzie próbowali go już dorwać, więc on robił wszystko co mógł żeby szybko się wzbogacić. Jednak dzisiaj zachowywał się bardzo dziwnie. Powiedział mi że będę jego &quot;ochroną&quot; i że da mnie w zastaw komuś innemu na czas aż on spłaci długi.<br />- I ty się nie zgodziłaś?<br />- Tak... domyślny jesteś!<br />- Dziękuję.<br />- No więc kontynuując nie zgodziłam się a on się wkurzył i na siłę próbował mnie zatargać do jego nabywcy. Uciekłam mu i schowałam się w karczmie po czym wszedłeś ty a krótko po tobie mój ojciec. Bałam się że mnie zobaczy więc po cichutku wyszłam z baru tak żeby mnie nie zobaczył.<br />- No a ja ci jestem do czego?<br />- Nie wiem... Może instynktownie cię do tego wciągnęłam? Może takie jest... przeznaczenie.<br />- Dobrze... A masz się gdzie teraz podziać? Bo do ojca chyba nie pójdziesz.<br />- No nie mam. A tak w ogóle nazywam się Amera, a ty jak się zwiesz?<br />- Eeee... Erwern.<br />- Nooooo... Dobra.<br />- Masz się gdzie teraz podziać? Bo do ojca chyba nie pójdziesz. Jeśli nie masz gdzie iść to możesz zawsze możesz iść ze mną...</span> - Powiedział Erwern z nadzieją że się ona zgodzi. Mimo że zna ją od niespełna 15 minut bardzo ją polubił.<br /><br /><span style="color: #FF0000">Postarałeś się, ale &quot;Nie wiem&quot; i &quot;w ogóle&quot; pisze się osobno. &quot;Polubił&quot;, nie &quot;polubiał&quot;. Poza tym w tamtych czasach nie było kościołów ^^ / [GA] Matte</span><br /><span style="color: #99CC00">-- Nie było kościołów ale były chyba światynie byle czego. I przepraszam za te błahe błędy ale pisanie tego trwało godzinę a ja się zaczynałem śpieszyć. / PiotraperPL</span>]]></description>
<pubDate>Wtorek 11 PaÂdziernik</pubDate>
<comments>Wtorek 11 PaÂdziernik</comments>
</item>
<item>
<title>Karczma</title>
<link>http://www.fertile-crescent.pun.pl/viewtopic.php?pid=34#p34</link>
<guid isPermaLink="false">34@http://www.fertile-crescent.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Chłopak poczuł się o wiele lepiej. Ból w głowie ustał (<span style="color: #00AA00">+40</span> hp).<br />- <span style="color: #00FFFF">Ahh.. widzisz. Jest to jakaś nieśmiała cudzoziemka. Jej ubiór wskazuje, że raczej pochodzi z południa. No wiesz, Kraju Piasku. Nie zamawiała nic. Zapytałem się jej czy może coś podać, ale ona nie była chętna do rozmowy, pokręciła tylko głową. Siedzi już tak od 2 godzin.</span><br /><span style="color: #00FFFF"><em>&quot;Hmm. Całkiem ładna.</em></span> Na twarzy Erwerna pojawił się nieskrywany, łobuzerski uśmiech. Wspomnienie o rodzicach jednak zaraz stłumiło pogodne myśli.<br />- <span style="color: #00FFFF">Tak z innej beczułki. Doszło do mnie ostatnio parę ciekawych informacji. Ludzie są czasem bardzo rozgadani...</span> - Faren był niezwykle podekscytowany tą oczywistością. Tak, żeby nikt inny go nie usłyszał, szeptem kontynułował swoją wypowiedź. - <span style="color: #00FFFF">Podobno Dżarmo rekrutuje zabijaków! Biorą każdego chętnego. Sowicie za to płacą!</span><br />- <span style="color: #00FFFF">Do wojska?!</span><br />- <span style="color: #00FFFF">Tsss! Cicho! Tak, do wojska. Dżarmo tworzy własną armię najemników. Szykują się do jakiejś wojny. Ale to nie oni chcą ją zacząć. O niee.. To przez babilończyków. Te łajzy mają się chyba za bogów! Chcą nas wszystkich sobie podporządkować. Jeśli ktoś im się sprzeciwi z pewnością go zarżną! Dlatego właśnie nasi wschodni przyjaciele biorą ludzi do wojska. Choć na pewno mają w tym swój interes. Założę się, że zagarną bogactwa Babilonu, gdy uda im się ich pokonać. To takie sprytne...</span><br />W tym samym momencie, w którym barman przestał gadać, owa rudowłosa piękność wstała od stołu i ruszyła w kierunku drzwi. Erwernowi wpadła do głowy tylko jedna myśl.]]></description>
<pubDate>Wtorek 11 PaÂdziernik</pubDate>
<comments>Wtorek 11 PaÂdziernik</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.fertile-crescent.pun.pl/viewtopic.php?pid=33#p33</link>
<guid isPermaLink="false">33@http://www.fertile-crescent.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>Mapa gospodarcza:</strong><br /><br /><p class="center"><img class="postimg" src="http://i52.tinypic.com/55400k.jpg" alt="http://i52.tinypic.com/55400k.jpg" />]]></description>
<pubDate>Wtorek 11 PaÂdziernik</pubDate>
<comments>Wtorek 11 PaÂdziernik</comments>
</item>
<item>
<title>Gliniany domek Drany</title>
<link>http://www.fertile-crescent.pun.pl/viewtopic.php?pid=32#p32</link>
<guid isPermaLink="false">32@http://www.fertile-crescent.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Dziewczyna dotarła do sklepu najszybciej jak potrafiła. Mały gliniany budynek wyglądał identycznie jak domek Drany. Niewiele w nim mogło się pomieścić. Duże pomieszczenie nie było wcale konieczne, ponieważ asortyment sklepiku wprawdzie był bardzo ubogi.<br />- <span style="color: #00FFFF">Dzień dobry!</span> - rzekła mała Mi wchodząc.<br />- <span style="color: #00FFFF">A dobry, dobry.</span> - odpowiedziała bez entuzjazmu sprzedawczyni.<br />- <span style="color: #00FFFF"></span><br /><br />temat w budowie]]></description>
<pubDate>Niedziela 9 PaÂdziernik</pubDate>
<comments>Niedziela 9 PaÂdziernik</comments>
</item>
<item>
<title>Karczma</title>
<link>http://www.fertile-crescent.pun.pl/viewtopic.php?pid=31#p31</link>
<guid isPermaLink="false">31@http://www.fertile-crescent.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Erwern wstał z trudem i zszedł z wozu dziękując wieśniakowi. Udało mu się doczłapać do karczmy po czym usiadł przy ladzie.<br />Rozejrzał się wokół siebie. Wszyscy się śmiali, pili piwo, grali w karty. Do Erwerna podszedł barman.<br /><span style="color: #00FFFF">- Och! Erwern! To ty! Jak cię dawno nie widziałem!</span><br /><span style="color: #00FFFF">- Cześć... -</span><br /><span style="color: #00FFFF">- Co? Tylko cześć? Nie było cie tu ze dwa miesiące a ty tylko z jakimś &quot;cześć&quot; wyjeżdzasz!</span><br /><span style="color: #00FFFF">- No przepraszam Farenie! Okoliczności nie te by się dobrze bawić.</span><br />Faren dopiero teraz zobaczył na głowie Erwerna bandaże.<br /><span style="color: #00FFFF">- O święta krowo! Co ci się w głowę stało?</span><br /><span style="color: #00FFFF">- Porządnie dostałem w głowę płonącą belką.</span><br /><span style="color: #00FFFF">- Płonącą belką? czy aby w domu wszystko w porządku?</span><br /><span style="color: #00FFFF">- W domu raczej wszystko w porządku. Oprócz tego że stał się podpałką to nic większego się nie wydarzyło.</span><br /><span style="color: #00FFFF">- Tak mi przykro...</span><br /><span style="color: #00FFFF">- Dobra... Zostawmy ten temat bo tu wesoło jest a my o ponurych rzeczach rozmawiamy.</span><br /><span style="color: #00FFFF">- Ok... A gdzie się chcesz teraz udać?</span><br /><span style="color: #00FFFF">- Szczerze mówiąc to nigdzie... Nawet nie wiem gdzie się podziać</span><br /><span style="color: #00FFFF">- Hmmm... Chcesz do picia to co zawsze? Na mój koszt</span><br /><span style="color: #00FFFF">- Nie... Ale poproszę te twoje słynne ziółka co ponoć pomagają na wszystko.</span><br /><span style="color: #00FFFF">- Ludzie bzdury gadają. Wszystkiego to to nie wyleczy ale myślę że na ból głowy to jest w sam raz.</span><br />Faren poszedł zaparzyć ziółka. Erwern przejechał jeszcze raz wzrokiem po całej sali. Większość ludzi znał z widzenia, dużo osób było bowiem stałymi klientami i Erwern zapamiętał ich po prostu chodząc co tydzień się napić soku z importowanych owoców. Faren podał Erwernowi zioła i poszedł obsługiwać gości. Erwern przez 15 minut pił zioła bowiem jego głowa nie pozwalała mu pić szybciej. Nagle zauważył dziewczynę której nigdy nie widział. Nawet jej strój wskazywał że jest nie tutejsza. Faren zagadał do Erwerna.<br /><span style="color: #00FFFF">- I co? Dobre zioła?</span><br /><span style="color: #00FFFF">- Nie...</span><br /><span style="color: #00FFFF">- I dobrze! Zioła mają pomagać a nie smakować!</span> - Faren się wogóle nie obraził negatywną odpowiedzią. W sumie to się nawet jej spodziewał.<br /><span style="color: #00FFFF">- Faren? Wiesz co to za dziewczyna?</span> - Powiedział Erwern wskazując na dziewczynę z długimi, rudymi włosami. Na oko miała ona 16 lat. Miała przy sobie torbę podróżną. Raczej prawie pustą...]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 30 WrzesieĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 30 WrzesieĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.fertile-crescent.pun.pl/viewtopic.php?pid=30#p30</link>
<guid isPermaLink="false">30@http://www.fertile-crescent.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[- <span style="color: #00FFFF">A co ja niby miałbym robić?</span> - zapytał niezbyt zainteresowany tą propozycją.<br />- <span style="color: #00FFFF">No wiesz... wyprawy, bitwy... Zarobilibyśmy trochę monet.</span><br />- <span style="color: #00FFFF">Eee tam. Wolę siedzieć i pilnować bydła.</span><br />- <span style="color: #00FFFF">Więc bycz się dalej. Nic Ci z tego życia nie przyjdzie!</span> - nieco oburzony ruszył w stronę centrum wioski. Ból w głowie był <span style="color: #00FF00">nie do</span> zniesienia. Erwernowi ledwo udało się minąć zgliszcza farmy. Potem było jeszcze gorzej. Co chwilę potykał się i przewracał. Wymęczony nieudolnymi staraniami wprawienia nóg w ruch usiadł na ziemi. Letnie słońce grzało przyjemnie w plecy...<br /><span style="color: #00FFFF"><em>&quot;Ach! A może tak weznę przykład z Autosa? To przecież takie przyjemne!</em></span><br />Rozmyślenia przerwał mu jakiś wieśniak prowadzący wóz z pszenicą, zaprzęgany przez dwa konie.<br />- <span style="color: #00FFFF">Co żeś se tak cupnął? Może gdzieś Cię podwieźć panocku, co?</span><br />- <span style="color: #00FFFF">Hmm.. w sumie... Tak, do karczmy.</span><br />- <span style="color: #00FFFF">To wsiadaj!</span><br />Erwern wskoczył na wózek i automatycznie rozsiadł się wygodnie. Podróż do centrum nie trwała długo. Już za chwilę chłopca przywitały delikatne zapachy pieczonego chleba dobiegające z wewnątrz karczmy.<br /><br />zt<br /><br /><span style="color: #00FF00">/Nie do/ pisze się oddzielnie - PiotraperPL</span>]]></description>
<pubDate>Âroda 28 WrzesieĹ</pubDate>
<comments>Âroda 28 WrzesieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Event nr.1 - Niesamowite Jajo</title>
<link>http://www.fertile-crescent.pun.pl/viewtopic.php?pid=29#p29</link>
<guid isPermaLink="false">29@http://www.fertile-crescent.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>Przedmiot/Sytuacja</strong><br />Jajko Streixa<br /><br /><strong>Sposób uzyskania</strong><br />Wybranie go z pośród możliwych do posiadania podstawowych rzeczy ekwipunku postaci.<br /><br /><strong>Wygląd</strong><br />Białe jajo wielkości pięści człowieka. Posiada dziwne, niebieskie wzorki na wzór pręgów.<br /><br /><strong>Czas trwania eventu</strong><br />Do momentu aż do gry dołączy się 15 graczy.<br /><br />Stan: 5/15]]></description>
<pubDate>Âroda 28 WrzesieĹ</pubDate>
<comments>Âroda 28 WrzesieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Gliniany domek Drany</title>
<link>http://www.fertile-crescent.pun.pl/viewtopic.php?pid=28#p28</link>
<guid isPermaLink="false">28@http://www.fertile-crescent.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Miranda z radością pożegnała się z Draną. Gdy wyszła przed dom jeszcze bardziej zaciekawiła się ową grupką. Byli tam dwaj chłopcy oraz dwie dziewczyny. Jedna była wysoka, miała blond włosy do ramion i sympatyczne, brązowe oczy. Druga była średniego wzrostu, miała na sobie seledynową tunikę. Jej rude falowane włosy wraz z zielonymi oczami kryły coś tajemniczego w dziewczynce. Chłopcy byli wysocy, obaj mieli blond włosy i wyglądali na bliźniaków.<br /> Ruda dziewczyna uśmiechnęła się do niej. Mi odwzajemniła uśmiech. Zachęcona tym drobnym gestem podeszła do grupki i powiedziała:<br />- <span style="color: #00FFFF">Cześć. Jestem Miranda, zwana też Mi. Mieszkam w tym domku. Kim jesteście? Nigdy nie widziałam was w tych stronach.</span><br />- <span style="color: #00FFFF">Jestem Alatea a to Halinor, Tris i Zahrenu. Przybyliśmy z dalekiego kraju z północy. Pragniemy się kształcić na wojowników, dlatego podróżujemy by zdobywać coraz to nowsze doświadczenie.</span> - odezwała się ta rudawa cudzoziemka.<br />- <span style="color: #00FFFF">Och, a ja na łuczniczkę. Tyle, że jestem nowicjuszką i jeszcze nigdzie nie wyruszyłam. Czy to bardzo pomaga w zdobywaniu nowych umiejętności?</span><br />- <span style="color: #00FFFF">Jasne!</span> - odpowiedziała Halinor.<br />- <span style="color: #00FFFF">Muszę natychmiast kupić mojej opiekunce trochę daktylowca. Ale zaraz wrócę, tak że po powrocie chętnie z wami jeszcze pogadam. A może bym tak zabrała się z wami? Byłoby świetnie! Umowa stoi?</span><br />Mirinda weszła do domku i oznajmiła:<br />- <span style="color: #00FFFF">Idę w świat z grupką nowopoznanych kolegów. Zaprzyjaźniłam się z nimi. Są sympatyczni.</span><br />- <span style="color: #00FFFF">Ach. Wiedziałam, że długo Cię tu nie utrzymam. No cóż. Proszę oto chleb, kawałek mięsa i troszkę ziół leczniczych Hass. Nie zapomnij także o swoim łuku. Będzie mi ciebie brakowało.</span> - widać było, że Drana niechętnie żegna się z Mi.<br />- <span style="color: #00FFFF">Mnie też Drano.</span> - choć nie całkiem było to szczere. Dziewczyna spakowała rzeczy do torby. Podniosła jeszcze swój łuk z ziemi, przewiesiła go przez głowę i wyszła kończąc dialog pożegnaniem.<br />- <span style="color: #00FFFF">Do widzenia!</span><br />- <span style="color: #00FFFF">Do widzenia drogie dziecko!</span><br />Czuła już rześkie wiosenne powietrze. Czuła też, że spotka ją wiele przygód.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 23 WrzesieĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 23 WrzesieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Gliniany domek Matiou</title>
<link>http://www.fertile-crescent.pun.pl/viewtopic.php?pid=27#p27</link>
<guid isPermaLink="false">27@http://www.fertile-crescent.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<span style="color: #00FFFF"><em>&quot;Dlaczego pozwoliłem by ten człowiek się wykrwawił?! Mogłem przecież mu jakoś pomóc... nie musiał zginąć.&quot;</em></span> - dręczyło go sumienie już od końca tamtej walki. - <span style="color: #00FFFF"><em>&quot;No ale jak? Nigdy nie dobywałem oręża. Jestem pewien, że gdybym próbował zadać komuś obrażenia za pomocą miecza, na pewno wyrządziłbym więcej szkód sobie niż napastnikowi. Taak... to nie dla mnie. Kurczę, ale tak bardzo chciałbym przydać się w walce. Szczególnie, że słyszałem o jakiejś arenie dla wojowników. Podobno można tam wygrać troszkę monet. Chciałbym móc odpłacić się wujowi za to, że zechciał wychować mnie, pomimo że sam nie miał wystarczająco pieniędzy by utrzymać rodzinę.&quot;</em></span><br />Matiou odchylił zasłonę i wszedł do pokoju. Jak zwykle oświetlone przez wielkie okno pomieszczenie nie zmieniło się wcale. Ten sam rozgardiasz nie był może przyjemny dla oczu, ale chłopiec przyzwyczaił się do życia w bałaganie. Był zbyt leniwy by kalać swoje ręce tak błahą rzeczą jak sprzątanie. Wujek nie zaglądał tutaj, ponieważ zawsze mówił że Matiou sam powinien dbać o własny kąt. Leń położył się na brzuchu, na pryczy. Wziął z półki dzisiejsze znalezisko &#8211; dziwaczne jajko z niebieskimi pręgami wielkości pięści. Położył je delikatnie na łóżku, co chwile obracając w palcach. Upewniwszy się że jajo nie ma skłonności samobójczych, zaczął ponownie rozmyślać.<br /><span style="color: #00FFFF"><em>&quot;Czym jesteś? Jakąś niecodzienną odmianą aligatora? Magicznym stworem z legend? A może idealnym materiałem na omlet?&quot; Tak czy inaczej jesteś niesamowicie piękne, to dlatego postanowiłem Cię zatrzymać.&quot;</em></span> - uśmiechnął się szeroko. <br />- <span style="color: #00FFFF">Jeśli zechciałobyś się wykluć... czymkolwiek jesteś... daj mi znać. Chciałbym mieć zwierzątko. Może uda mi się ciebie oswoić. Chwila! Mam pomysł.</span><br />Nie tracąc czasu wsunął jajko do kieszeni, wstał z łóżka i wyskoczył przez okno. <span style="color: #00FFFF"><em>&quot;Spróbujemy się czegoś o nim dowiedzieć.&quot;</em></span>&nbsp; Po czym popędził w stronę karczmy - miejsca w którym można było dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy.<br /><br />zt.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 23 WrzesieĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 23 WrzesieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>[GM] DarkDXZ</title>
<link>http://www.fertile-crescent.pun.pl/viewtopic.php?pid=26#p26</link>
<guid isPermaLink="false">26@http://www.fertile-crescent.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Moge sie do ciebie zapisac? Dziekuje]]></description>
<pubDate>Czwartek 22 WrzesieĹ</pubDate>
<comments>Czwartek 22 WrzesieĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.fertile-crescent.pun.pl/viewtopic.php?pid=25#p25</link>
<guid isPermaLink="false">25@http://www.fertile-crescent.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<span style="color: #00FFFF">- Autos... Jak się cieszę że cię widzę.</span> - powiedział do Autosa -<span style="color: #00FFFF"> Gdyby nie ty pewnie podzieliłbym los moich rodziców.</span><br />Rozejrzałem się w około spoglądając co chwilę na to co pozostało z farmy. W powietrzu unosił się jeszcze zapach dymu. Spróbował wstać... Nie umiał. Spojrzał na Autosa spożywającego owoce daktylowca.<br /><span style="color: #00FFFF">- Autos! Tragedia się stała a ty owoce wp*******sz!</span><br /><span style="color: #00FFFF">- Spokojnie! Erwern! Zjedz parę to poprawi ci humor.</span><br /><span style="color: #00FFFF">- Może masz rację...</span> - Powiedział Erwern częstując się daktylowcem.<br />Jedli tak przez jakieś 15 minut w milczeniu patrząc raz na siebie raz na ruiny farmy.<br /><span style="color: #00FFFF">- Pomożesz mi wstać?</span> - Zwrócił się do Autosa.<br /><span style="color: #00FFFF">- Jasne...</span> - Chwycił Erwerna za ramię i pociągnął do siebie.<br />Erwern wstał i się oparł o palik wystający z ziemi. Teraz zauważył że oprócz farmy spłonęło ogrodzenie sąsiada i całe bydło uciekło na pastwiska. Właściciel bydła był w mieście i załatwiał ważne sprawy, kiedy wróci będzie zły.<br /><span style="color: #00FFFF">- Tobie łatwo mówić</span> - Powiedzał Erwern. -<span style="color: #00FFFF"> To nie tobie spłonął cały dorobek życia</span><br /><span style="color: #00FFFF">- Widzę że znowu zmierzasz do kłótni Erwern! Uspokój się! Ktoś ci podpalił dom bo sam by się nie zapalił. Widziałem kogoś jak biegł na południe i znikł za tamtą górą.</span><br /><span style="color: #00FFFF">- Dobra... Wezmę to co ocalało i wyruszam. Hej... A może chciałbyć wyruszyć ze mną?</span> - Zapytał się mimo że wiedział iż Autos jest zbyt leniwy by iść.]]></description>
<pubDate>Czwartek 22 WrzesieĹ</pubDate>
<comments>Czwartek 22 WrzesieĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.fertile-crescent.pun.pl/viewtopic.php?pid=24#p24</link>
<guid isPermaLink="false">24@http://www.fertile-crescent.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Było to kiedyś urocze gospodarstwo. Stodoła, którą zwyczaj mieli nazywać domem idealnie nadawała się na przechowywanie ściętych zbóż. Rodzina mieszkała w niej od niedawna, ponieważ wcześniej musieli zadowolić się tylko zwykłym, słabym glinianym domkiem. Teraz dzięki dużym zarobkom ojca Erwerna mogli pozwolić sobie na wybudowanie takiego cuda. Posiadał on odziedziczone po dziadku pole pszenicy. Specjalizował się w swoim fachu bardzo dobrze... miał też plan przekazania swojemu synowi tajników uprawy roli, gdy ten ukończy 20 lat. Do tego czasu chłopiec miał tylko pomagać tacie w zbieraniu owoców jego ciężkiej pracy. Obok farmy znajdował się także malutki ogródek, którym opiekowała się w wolnym czasie matka Erwerna. Miejsce było naprawdę wspaniałe. Z okien widok skąpanych w słońcu pól był przyjemnością dla oczu. Było to jednak zbyt piękne. Coś musiało się w końcu stać...<br /><br />W mgnieniu oka wszystko stanęło w płomieniach. Tajemniczy przybysz uciekł już, zanim Erwern zdążył spojrzeć na niego, aby chociaż rozpoznać twarz człowieka, który mógł dopuścić się do tak straszliwego czynu.<br />- <span style="color: #00FFFF">Cholera!</span> - zaklął głośno chłopak. Ale nie złapanie zbrodniarza było najważniejsze. Tak, dotarło do niego dopiero teraz co tak naprawdę się stało. Jego rodzice nie żyli. Dwa ciała leżały bezwładnie na stosie pszenicy, którą niedawno podpalono. Chłopak rzucił się w kierunku nie dosięgniętej jeszcze przez pożogę strony budynku. Dotarł do małych, drewnianych drzwi, po czym jednym silnym kopnięciem otworzył je. Szybkim wzrokiem ogarnął nowe pomieszczenie&#8230; nie trwało to jednak długo, zanim znalazł czego szukał &#8211; widły leżały oparte o taczkę dosłownie naprzeciw niemu. Wziął je i wrócił do miejsca śmierci rodziców. Było jednak gorzej niż się tego spodziewał. Pożar dotarł już do świeżo ściętych kłosów położonych blisko ścian. Cała stodoła płonęła! Gdzieniegdzie spadały belki z dachu. Erwern był naprawdę przerażony. Nie poddał się jednak, krok po kroku przesuwał się w stronę celu, uważnie obserwując sklepienie. Nie patrzył jednak pod nogi, więc nie dziwił się gdy się potknął. Wstał, za wszelką cenę próbując nie dotknąć ognia i w tedy usłyszał trzask, a potworna fala bólu przeszła przez całą jego głowę (<span style="color: #FF0000">-40</span> hp). Nic już więcej nie widział, tylko ciemność...<br /><br />Miękka trawa zastąpiła łożę, czuł się jakby leżał we własnej pryczy. Wzrok wrócił, oddychając rześkim powietrzem napawał się teraz każdą chwilą. Ponownie przybył do świata żywych.<br />- <span style="color: #00FFFF">Mocno się uderzyłeś. Miałeś szczęście, że byłem niedaleko.</span> - to jego przyjaciel Autos wypowiedział te słowa. Siedział blisko Erwerna wcinając w najlepsze owoce daktylowca.<br /><span style="color: #00FFFF"><em>&quot;To pewnie on założył mi ten opatrunek.&quot;</em></span>. No tak, zapomniałem dodać, że miał całą głowę w bandażach.]]></description>
<pubDate>Czwartek 22 WrzesieĹ</pubDate>
<comments>Czwartek 22 WrzesieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>[GA] Matte</title>
<link>http://www.fertile-crescent.pun.pl/viewtopic.php?pid=23#p23</link>
<guid isPermaLink="false">23@http://www.fertile-crescent.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Teoretycznie nie można zapisać się do użytkownika któremu Ty odpisujesz.. ale ze wzlędu że nie ma innych GM'ów zrobię wyjątek. <span style="color: #00AA00">PRZYJĘTY!</span>]]></description>
<pubDate>Âroda 21 WrzesieĹ</pubDate>
<comments>Âroda 21 WrzesieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Karczma</title>
<link>http://www.fertile-crescent.pun.pl/viewtopic.php?pid=22#p22</link>
<guid isPermaLink="false">22@http://www.fertile-crescent.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Jeden z największych assuryjskich budynków. Mieści się w centrum osady, wszystkie drogi prowadzą do niej (tzn. do centrum). Nie trudno tu trafić. Całymi dniami karczma przepełniona jest ludźmi. Przychodzą tutaj miejscowi aby napić się czegoś, a także podróżni kupcy, szmuglerzy jak i podróżnicy chcący dowiedzieć się czegoś nowego. Duży gliniany budynek, pokryty z dachu słomą, w środku wyposażony w drewniane ławy jest najprzyjemniejszym kątem w Assur.]]></description>
<pubDate>Wtorek 20 WrzesieĹ</pubDate>
<comments>Wtorek 20 WrzesieĹ</comments>
</item>
</channel>
</rss>
